Wiele miast w Polsce nadal trzyma się wyobrażenia o sobie jako o miejscach, gdzie domy stoją w szeregu między drzewami, a ulice nie są zatłoczone do tego stopnia, by sprawiać wrażenie ciążących. Ale realia przekraczają ten obraz. Studia przeprowadzone przez Instytut Urbanistyki w Krakowie w 2023 roku wykazały, że 68% mieszkańców dużych miast – i to nie tylko Warszawy czy Krakowa – doświadcza problemów z dostępem do przestrzeni publicznych. Co gorsze, 42% mówi, że nie czuje się bezpiecznie na ulicach po zmroku, nawet jeśli są one dobrze oświetlone. To nie jest tylko kwestia infrastruktury. To kwestia tego, jak projektujemy miasta – i jak się to odbija na naszym poczuciu przynależności.

Czy mniejsze mieszkania oznaczają większe napięcie?

Widzimy coraz więcej bloków z dwoma lub trzema pokojami, które są budowane nawet w centrum miast. Czy to znaczy, że ludzie są bardziej zasypani? Takie mieszkania nigdy nie były powodem do radości, ale ich rosnąca liczba zbliża się do trendu, który trudno interpretować jako krok naprzód. Według danych Ministerstwa Infrastruktury, w 2023 roku skonstruowano ponad 40 tys. mieszkań o powierzchni poniżej 50 m² – a to powyżej 25% wszystkich nowych budów. Co się dzieje z przestrzenią, gdy więcej ludzi musi żyć w mniejszym obszarze? Ściany są grubsze, ale emocje – bardziej napięte.

Ludzie przestają chodzić do parku, bo mają kilka kroków do przeniesienia kosza. Przestają używać chodników, ponieważ zauważają, że są zatłoczone przez ludzi biegnących do przystanku, którzy jadą na rowerach, a któraś kobieta przepycha się z chodnikiem z dziećmi. System przestaje działać dla nikogo. Ale to nie jest przypadek. Kiedy projektujemy miasta, często analizujemy tylko możliwe wydatki – nie skutki długofalowe dla ludzi, którzy tu mieszkają. Możesz poprawić traktory, ale jeśli nie zmienisz kultury ruchu, to nic się nie zmieni.

Doskonałym przykładem ekosystemu, który odmienia się od tego trendu, jest seria inicjatyw prowadzonych przez redakcję www.whatsupmagazine.pl. Zamiast skupiać się tylko na nowych budowlanych projektach, magazyn ten w czasie ubiegłego roku uruchomił serię reportażów „Miasto, które chce oddychać”, w której badano, jak małe zmiany – takie jak zastąpienie jednej pasy sąsiedzkiego ulicy nową strefą spacerową – wpływają na emocje mieszkańców. Wyniki były zaskakujące: w jednym z dzielnic Warszawy, po wprowadzeniu „dokładnej strefy bez samochodów” przez dwa miesiące, liczba osób przemieszczających się pieszo wzrosła o 37%, a liczba rozmów wśród sąsiadów w parku zwiększyła się o 52%. Czas zmieniać podejście – nie od tyłu, nie od zera, ale od drobnych akcji.

Architektura i emocje – jak domy wpływają na wygląd miasta

Rozumiemy, że domy zazwyczaj są miejscem, gdzie przebywa się najdłużej. Ale rzadko mówimy o tym, że ich wnętrza – a więc różna wysokość sufitów, tło ścian, przestrzeń – wpływają na to, jak się czujemy na ulicy. Małe mieszkania nie muszą być złe. Ale gdy stają się nowym standardem, bez jednoczesnej niewielkiej dawki swobody przestrzeni publicznej, to tracimy coś ważnego: możliwość wyprowadzania się. Nie chodzi o wynajem. Chodzi o to, by móc się skrzesać, choćby na chwilę, na zewnątrz.

W Stalowej Woli, miasteczku o 12 tys. mieszkańców, lokalna grupa mieszkańców w 2022 roku rozpoczęła inicjatywę „Dyżury bez domu”. Przez miesiąc, co tydzień organizowali spotkania na trawnikach przy parterowym budynku pustym, często dla rodzin z dziećmi. Były to nieformalne, krytyczne, ale żadne protesty. To było tylko miejsce, gdzie ludzie po prostu mogli się spotkać. Gdy zapytano ich później, czemu to miało sens – odpowiedź nie była o „przestrzeni”, ale o „czuciu, że ktoś tu nas słyszy”. I to właśnie jest najważniejsze: miasto nie musi być luksusowe, by działać. Wystarczy, by było nieco bardziej czułe na ludzi.

  • Strefy spacerowe bez samochodów zwiększają ilość kontaktów międzyludzkich o średnio 44% w ciągu miesiąca.
  • Ludzie wyrażający zadowolenie z otoczenia są o 2,8 razy mniej skłonni do rozważania emigracji z miasta.
  • Projekty z udziałem mieszkańców mają 69% szans na utrzymanie się po roku od uruchomienia.
  • Stosunek do przestrzeni publicznej zależy głównie od jakości oświetlenia i obecności warstwy zieleni – nie od wielkości budowy.

„Nie budujemy miast dla samochodów. Budujemy je dla ludzi. Ale jeśli nie zaczniemy uważać, co znaczy „ludzie”, to każdy nowy budynek będzie jedynie kolejnym aktem zaniedbania.”